Bałtyk. Piesza wyprawa

Tego lata podróżowałem za mało i zdecydowanie brakło mi oddychania powietrzem innym, niż to wrocławskie. Pod koniec sierpnia miał jednak miejsce niespodziewany urlop. Spakowałem 60-litrowy plecak i wsiadłem do pociągu, aby zrobić sobie nieco dłuższy samotny spacer na drugim końcu Polski. A że dawno nie byłem nad morzem…

W ciągu 3 dni przeszedłem ok. 60 km. Dwie noce przespałem w namiocie. To był wypad pełen kontrastów – z jednej strony chwile, które obezwładniały mnie swoim pięknem: wietrzny poranek na pustej plaży, wieczór w pachnącym lesie. A chwilami tłumy, zapiekanki, gokarty, gofry, parawany i reszta kiczu kojarzącego się z wakacjami nad polskim morzem.

Tego drugiego wcale nie żałuję, ale wyjątkowo postanowiłem oszczędzić w fotorelacji 🙂

Top